wtorek, 8 grudnia 2015

Bariera językowa? Strach się bać co to by było gdyby się przytrafiło

Niedługo stukną mi cztery miesiące życia w Niemczech. Boże jak ten czas szybko leci. W sumie to już coraz bliżej koniec roku. I znowu o rok starszym się jest. Ach… Mniejsza o to nie będę wam tutaj rozwodzić się nad tym jak szybko się starzejemy. Nie taki mam plan (na razie, kto wie co będzie później, taki mały żart), a otóż chce się z wami podzielić swoimi doświadczeniami językowymi.
Jak zapewne wiecie mieszkając w danym miejscu trzeba umieć się komunikować! Cóż w moim przypadku pierwszy miesiąc był dość stresujący. No bo co innego uczyć się języka w szkole. A zupełnie co innego mieć go na co dzień. Dwadzieścia cztery na dobę przez siedem dni w tygodniu. Ta, kompletnie dwie różne sprawy. Tyle, że nikt z nas nie chce być kaleką językowym. Lub zamkniętym w sobie dziwactwem. Jako, że należę do ludzi bardzo towarzyskich, to na początku gadałam tylko po angielsku. W końcu lepszy rydz niż nic. Jednak to nie wystarczy. Bo trafiają się ludzie, którzy słabo znają ten język. I wtedy zaczęło mnie to irytować. I to bardzo.
Jeśli myślicie, że szkoła językowa albo jakiś kurs wam pomoże, to macie rację ale w 10%. Gdyż tak naprawdę najbardziej wartościowe doświadczenie to wyjście do ludzi. I gadanie. Ja zaczęłam praktykę. I muszę wam powiedzieć, że jest to milion razy więcej warte niż jakaś szkoła. Dzień w dzień mam kontakt z masą ludzi. I muszę mówić. Nie ma, że nie chcę. Po prostu robię to. Poznałam masę interesujących ludzi. I nawiązałam ciekawe znajomości. Także teraz siedzę na Whatsapp i zasuwam po niemiecku!
Jednak większość z nas boi się zacząć mówić bez konieczności. I tutaj właśnie tworzy się bariera językowa. Jak ją pokonać?
Krok pierwszy: Na początku nie ważne czy mówisz poprawnie czy nie. Ważne by mówić.
Krok drugi: Wychodzić jak najwięcej do ludzi. Czy to na kawę czy na zakupy. Niby proste rzeczy a szybko idzie się osłuchać w języku.
Krok trzeci: Wyłącz polskie myślenie. Gramatykę i wszystko.
Krok czwarty: Staraj się w domu mówić jak najwięcej w danym języku. Słuchaj radia. Oglądaj telewizje. W końcu najpierw musisz opanować język potoczny. A reszta przyjdzie z czasem. 
Krok piaty: Tłumacz sobie piosenki. Czytaj najpierw książki, które znasz w języku polski a później w innym. Plus dużo gazet.
Krok szósty: Nie jesteś czegoś pewny jakiegoś słówka? Koniec języka za przewodnika.
Najważniejsza rada. Nie ma się czego wstydzić. Jak coś ci nie wyjdzie nie zniechęcaj się. Dziś powiesz, źle jutro trochę lepiej a po jutrze już bardzo dobrze. Ważne by się nie bać. Ludzie nie gryzą. A wręcz pomogą! 
Cóż dlatego nie ma co chować się w domu. I płakać do ściany. Tylko starć się zmienić naszą sytuację. W końcu początki są najtrudniejsze. To tak samo jak uczyliśmy się chodzić. Wiele upadków. A później zasuwasz. Ważne by nie dać się wstydowi. Tylko spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, a co mi tam.
Taki pozytywny wpis dziś. Mam nadzieje, że wam pomoże z każdym językiem. I nie tylko z językiem, ale po prostu z tym by nie bać się. Nie warto. Za dużo fajny rzeczy nam ucieka w ten sposób.
Ludzie są tutaj tak mili, że po dwóch tygodniach parktyki zostałam zaproszona nawet na wspólną wigilię w resturacji. Bajer no nie? I jak tu nie wychodzić do ludzi… ?
Nie da się!



Zdjęcia wykonałam iPhone 6 




Follow my blog with Bloglovin

10 komentarzy:

  1. Faktycznie, najważniejsze to dużo się osłuchać oraz samemu dużo mówić. Nieważne co, ale ważne by jak najwięcej starać się używać języka i osłuchać z mową innych. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest uniwersalna recepta na to by nauczyć się mówić. A pisanie w danym języku przyjdzie z czasem :)

      Usuń
  2. Ja szczerze powiedziawszy z niemieckim się nigdy nie przyjaźniłam. Niby zawsze w szkole dobrze mi szło, ale nie oszukujmy się - to czego nas uczą jest niczym. W przypadku niemieckiego rzecz jasna. Angielski zawsze dobrze mi szedł. Czy to wypracowania, czy dialogi, czy filmy... Wszystko w miarę rozumiałam. Ale niemiecki to za dużo jak na moją głowę. Niby prosta gramatyka, ale wymowa zabójcza. Ja słowa w tym języku nie powiem :) Może jeszcze się podciągnę. Bardzo dobre porady, na pewno się zastosuję :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi ja i niemiecki to również nie najlepsi przyjaciele. Jednak jak człowiek chce to się nauczy. A znajomość angielskiego bardzo pomaga. :) Ciesze się, że porady się przydały.

      Usuń
  3. Bardzo fajne porady. Zdecydowanie się z nimi zgadzam. Sama kiedyś walczyłam z barierą językową i początkowo był to dla mnie stres nie do przeskoczenia, ale tak jak mówisz- najważniejsze to nie zamykać się w sobie i wyjść do ludzi. Mi bardzo pomogły też w tym okresie rozmowy przez skypa z zupełnie obcymi ludźmi którzy też uczyli się języka. Nie znałam ich, wiedziałam, że nigdy ich nie spotkam więc nie musiałam się przejmować, że tak kaleczę język :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taka metoda jaką ty stosowałaś jest bardzo dobra! Nie ma co się przejmować. Na początku jako dzieci kaleczymy nawet nasz język. A później jest progres! I o to chodzi i tak jest ze wszystkim !

      Usuń
  4. Ja jak byłam odwiedzić brata w Anglii też na początku się stresowałam mówić ale jak zaczęłam próbować się dogadać to jakoś poszło a już pod koniec odwiedzin mówiłam w miarę dobrze ;)
    Tak jak mówisz nie trzeba się bać, że się źle powie tylko się starać w ogóle mówić :) Język trzeba ćwiczyć.

    Pozdrawiam:
    http://your-imaginatio-n.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie :) Strach ma zawsze wielkie oczy. A później okazuje się, że to taki mały pikuś :))
      Pozdrawiam ! :))

      Usuń
  5. Bardzo dobre rady, które warto zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie, też jestem tego samego zdania, że praktyka jest najważniejsza. Na nic będzie powtarzanie słówek i wyuczenie ich na pamięć, skoro nie będziemy się nimi posługiwać. Oczywiście w końcu zostaną zapomniane. Życzę powodzenia w dalszej nauce języka i samych sukcesów!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń