wtorek, 5 stycznia 2016

Krok po kroku o pułapkach, które na nas czekają gdy nie znamy języka?

Cóż zapewne wiecie jak ważna jest prawidłowa komunikacja zwłaszcza jeśli mieszkamy za granicą. Bardzo łatwo jest nam wpaść po uszy w kłopoty. A to z powodu złej interpretacji, albo braku znajomości języka. Dlatego postanowiłam przygotować dla was mały poradnik. Jak sprawnie nie wpaść w bagno. Albo jak się z niego wyplątać.
Myślę, iż pierwszą bardzo ważną poradą będzie, to że nie należy nigdy nic podpisywać jak nie jesteśmy do końca pewni co dany dokument zawiera. W końcu nikt z nas nie ma ochoty skończyć z kredytem, albo z wielkim abonamentem na telefon komórkowy. Jeśli nie jesteśmy czegoś pewni, warto iść z osobą która mówi biegle w danym języku. Lub zgłosić się do tłumacza.
Drugą kwestię jaką chciałabym poruszyć to czytanie ze zrozumieniem! Jeśli znasz język nie myśl, iż jesteś na bezpiecznej stronie. Pomyłki zdarzają się najlepszym. Podam wam przykład z życia. Pewien Włoch zamieszkujący w mojej miejscowości wynajął mieszkanie na 2 lata. Nie zauważył tego, iż w jego umowie widnieją te przeklęte 2 lata. I teraz musi płacić za dwa mieszkania z racji tego, że wynajął sobie drugie większe. A to na 2 lata ciągle na nim wisi. Jak wybrnąć z takiej o sytuacji? Albo szukasz kogoś kto będzie wynajmował za ciebie to mieszkanie. Lub płacisz za dwa…
Częstym błędem jaki popełniamy jest zawieranie umów telefonicznych. Podpisując taką umowę patrzymy na korzyści. A nie na to jak długo ona trwa. I co najważniejsze ile ten biznes będzie nas kosztował. Z doświadczenia swojego poradzę by nie zawierać umowy na czas określony. Ja posiadam taką, z której w dowolnym momencie mogę zrezygnować. Bez żadnych konsekwencji. Taka możliwość jest dodatkowo płatna. Jednak małe dopłacenie jest tego warte. Nie jesteśmy uwiązani do jednego operatora. I w takim wypadku warto pomyśleć również nad kupnem telefonu osobno. Jeśli macie możliwość-kupujcie w Polsce. Jest taniej zawłaszcza przy zarobkach w euro. Natomiast gdy nie macie innej możliwości szukajcie jak najbardziej dogodnej oferty.
Bardzo istotną kwestią jest zakładanie konta. Najważniejsze na co musimy zwracać uwagę to, jakie opłaty będziemy ponosić w związku z prowadzeniem danego konta. Najlepiej udać się do paru banków. Aby mieć pewność, który jest bardziej do nas dopasowany. Jeśli idzie o konta walutowe, ich prowadzenie zawsze ma w sobie prowizję! Obojętnie ile przelewamy prowizja i przewalutowanie jest zawsze takie same. Plus prowadzenie takiego konta wiąże się z roczną opłatą. Wartość takiej opłaty waha się między 10 a 15 euro. Rocznie. Nie każdego miesiąca!
Mam nadzieje, że post wam pomógł. W razie jakiś pytań czy wątpliwości-piszcie. Z chęcią odpowiem na wasze pytania. Lub komentarze!




Zdjęcia wykonałam iPhone 6

Pingwin ze zdjęcia został zakupiony w sklepie:

Zeszyt na stronie:

Sweter:

Beats Pill Dude:

Aparat Zenit własność mojej mamy ( gdzie znaleźć nie mam pojęcia )

Przy okazji zapraszam na swoją stronę:


Follow my blog with Bloglovin

5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, pewnie sporo osób wpada w takie ,,pułapki". Na szczęście mi póki co ani konto bankowe nie potrzebne, ani mieszkanie, więc nie muszę się martwić. I nie mieszkam za granicą, bo z moją zdolnością języka niemieckiego, byłabym już zadłużona, bez mieszkania i z jakimiś ogromnymi rachunkami :D Na pewno wpadnę na Twoją stronę, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się! Aczkolwiek znam takie przypadki, które nawet w Polsce robią sobie problemy. A mówią po polsku…
      Bardzo mi miło i zapraszam częściej!

      Usuń
  2. No niestety czasem trzeba narazić się na ryzyko. Pracowałam kiedyś w Holandii na kompletnym odludziu więc o tłumaczu można zapomnieć. Podpisanie umowy z pracodawcą było porostu w ciemno...ryzyko zawodowe :) Ogólnie użyteczny post :)Pozdrawiam i zapraszam do siebie czasem http://zszafykariatydy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Możliwe jest zerwanie umowy gdy również wnioskodawca ją łamie.

    OdpowiedzUsuń