wtorek, 17 maja 2016

Aktywny i leniwy relaks?

Kochani dziś mała podróż po moim świecie. No tak już od dwóch tygodni jestem w domu. U rodziców w Polsce. Jako, że za punkt honoru wzięłam sobie produktywne spędzanie czasu, tak też robię. Oczywiście nie mówię tylko o moim ten weeks challenge. Pierwszą rzeczą za jaką się zabrałam w domu to porządki wiosenne szafy. Jak mam w zwyczaju przejrzałam całą swoją garderobę wzdłuż i wszerz. I tym sposobem stare rzeczy, których nigdy już nie założę i torebki wylądowały w workach do oddania. Nigdy nie wyrzucam starych ubrań tylko oddaje. Skoro mi już są nie potrzebne to komuś innemu mogą się przydać. Taka mała prywatna moja działalność charytatywna.
Następną rzeczą jaką zrobiłam były zakupy. Niestety, jak zapewne wiecie nasze Niemieckie sąsiadki w bardzo wielkim procencie aż 80%, nie mają gustu do ubrań. Co za tym idzie rzeczy pozostawiają wiele do życzenia. Poza tym zakupy tutaj bardziej mi się opłacają. Jeśli idzie o ceny. W końcu zarabiać w euro a wydawać w złotówkach to gratka.
Kolejna bardzo ważna kwestia. W końcu mogę nadrobić swoje zaległości książkowe. Tyle ciekawych pozycji literackich na mnie czekało. I teraz mam czas by to nadrabiać. A jako, że z książką mogę spać to jestem po prostu przeczytana. Jak na razie. Jednak takie słowo w moim słowniku nie istnieje. Bo już zbieram energię na nowe kąski. O tak ząbki już mam zaostrzone. Zwłaszcza, że na tą chwilę pogoda pozostawia wiele do życzenia. Niby jest maj a ostanie dni są tak zimne. Brr. Straszna pogoda. Aż nie chce się wystawiać nosa poza dom.
Jako, że bardzo lubię chodzić do kina, to również nadrabiam te zaległości. Czemu, skoro w Niemczech też są kina? Ano, nasi sąsiedzi mają wszystkie filmy z dubbingiem. Co za tym idzie James Bond po niemiecku albo Capitan America. Dlatego teraz chodzę tylko na filmy po angielsku i z napisami! Nie ma nic lepszego, niż oryginalny głos aktora. Skoro już jesteśmy przy angielskim. To mój pobyt tutaj owocuje również w intensywną naukę angielskiego. W końcu nie ma czasu tylko na same przyjemności. Oczywiście, jako że moi kochani rodzice chodzą do pracy a ja jestem na swoim urlopie, to niestety robię za darmową siłę sprzątającą. W końcu mam czas. Nie narzekam. Czasami dobrze jest tak odpocząć od szarej codzienności na przysłowiowych starych śmieciach. Zresztą brakowało mi chrapania mojego mopsa. Dobra nie aż tak, ale jednak. I kolejnym plusem jest tłok w portfelu. Tu należy mrugnąć okiem, nie ma to jak u rodziców.
I najważniejsze! Kuchnia. Lekkostrawna, nie tłusta i nie tucząca. Przeciwność niemieckiej. Plus mój ten weeks challenge. Zresztą dostęp do orbitreka 24 na dobę. A powiem wam, że stał już kurzem porośnięty jak mnie nie było tak długo. Pewnie będzie za mną tęsknił jak wrócę do siebie. Ja za nim też. Bo co idzie za tym, trzeba będzie wykupić karnet na siłkę w domu. Nie ważne. Tym będę się martwić później.
Jak na razie czekam na ładniejszą pogodę. I planuję co by tu dalej robić. A także spędzam aktywnie i owocnie swój pobyt w Polsce. Ba nawet nie przesypiam 12 godzin, a równo 7.
A jak jest u was? Aktywnie, produktywnie czy leniwy relaks? A może polecacie jakąś ciekawą książkę? Albo film. Czekam na propozycje.
Całusy! 









Zdjęcia wykonałam iPhone 6


Follow my blog with Bloglovin

11 komentarzy:

  1. Sama nie wiem... hmmmm... dobra książka, zależy co lubisz jeśli kochasz romanse (jak ja) to polecam N.Spaksa :) Pięknie pisze o miłości. Pozdrawiam!
    http://aleksandramakota.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za polecenie autora. Znam jedną z jego powieści; "Ostatnia piosenka". Z chęcią sięgnę po inne

      Usuń
  2. A u mnie ostatnio wręcz przeciwnie. Bardzo intensywny okres i mało czasu na odpoczynek i chwilę relaksu przy książce - chociaż na to staram się znaleźć chociaż chwilę ;) Ja więc nic nie polecę, ale zainspiruję się Twoimi propozycjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciesze się na razie relaksem w domu. A co do książek mam nadziej, że któraś ci się spodoba. I że znajdziesz czas na odpoczynek :)

      Usuń
  3. Wow zazdroszczę, że synek tak daje Ci pospać, a do tego masz czas na czytanie książek, chodzenie do kina i sprzątanie...Ja od roku jak była u mnie mama i pomagała mi ogarnąć trochę moją garderobę nie znalazłam sił na kontynuację i tak jest niestety do dziś, ale tak to już jest przy tych "małych wysysaczach energii" ;-) jak zasną to człowiek tylko marzy o chwili spokoju i napiciu się kawy :-)
    Dziękuję za odwiedziny :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mały jest współpracujący. Na razie :-) mama również mi pomaga. Ale tak to jest różnie. Od 3 tygodni dopiero mały się przestawił na tryb spania w nocy i takiego spokoju. Służy mu pobyt w Polsce. A tak to kolki, zresztą sama wiesz jak to jest małym dzieckiem.
      Pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny.

      Usuń
    2. Oj tak wiem :-) chociaż na szczęście u nas kolek nie było i z zasypianiem też nigdy nie było problemów :-) Gorzej teraz się zmotywować do jakiś ćwiczeń przy nim, bo teraz cały dzień tylko biega i robi totalną rewolucję w domu :-) Jedynie co to staram się zdrowo jeść i chodzić z nim na długie spacery .

      Usuń
    3. Masz szczęście! Kolka to najgorsze co może być. Haha, mój jeszcze nie biega i na to jeszcze trochę czasu. Więc jest czas na ćwiczenia. Aczkolwiek długie spacery również poprawiają formę i zdrowe jedzenie to podstawa :)

      Usuń
  4. Oglądać Bonda albo Kapitana Amerykę mówiących w języku niemieckim to musi być ciekawe doświadczenie. Widzę, że sięgnęłaś po Raport Pelikana, mnie się bardzo podobał, ale jeszcze bardziej Firma, tego samego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmę znam i czytałam. Od tego zaczęła się moja przygoda z tym autorem. :) Osobiście bardzo fajny jest "Król odszkodowań"! Również polecam.

      Usuń
    2. Nie czytałem, chętnie poznam, dzięki za info o tej książce :-)

      Usuń