czwartek, 26 maja 2016

My diet eatting-czyli co jem na co dzień

Jak wiecie nie tylko ćwiczenia budują sylwetkę. Bo co nam po ćwiczeniach, jak po treningu zjemy kebaba? Ano nic. Strata czasu. Właśnie, dlatego podstawą zdrowego trybu życia (a także ćwiczeń) jest dieta!! I to nie raz na dwa dni. Tylko stałość w niej. I nie głodówki. Bo to nie tędy droga. Znaczy ścieżka, ale do efektu jojo. Niestety większość myśli, że pominięcie jakiegoś posiłku jest zdrowe. Albo, iż odchudzi nas szybciej. Prawidłowo powinno się jeść 5 posiłków dziennie. Nie jestem dietetykiem, a każdy z was to wie. Więc nie będę robić wykładu na pół strony o tym jak to jest ważne. Przedstawię wam co ja jem. Zaczynamy!
Śniadanie:
Zazwyczaj pałatki owsiane, na sojowym mleku. Z dodatkiem jagód goi, świeżych owoców. Typu banany, truskawki. Do picia herbata zielona. Yerba Mate. O|oryginalna z Argentyny. Specjalnie sprowadzana. Ze sklepu internetowego. Jeśli idzie o zieloną herbatę, Mate pije ją już od 10 lat. Albo nawet dłużej. Tak jak cała moja rodzina. Pierwsza oryginalna Argentyńska Yerba została przywieziona z Argentyny. Z wycieczki. Wcześniej piliśmy te z Five O'clock. Dopiero później przerzuciliśmy się na zakupy internetowe. Po wypróbowaniu tych z Argentyny.

Drugie śniadanie:
Zlinczujcie mnie, ale to tylko kawa. Bez niczego. Czysta naturalna. Z palarni z wyspy Costa Rica. Również poznana dzięki wycieczce. 

Obiad:
Łosoś, albo jakaś inna ryba. Bez sosu. Robiona na parze. Z sałatą. Również bez sosu. Zero ziemniaków, ryżu, kasz i tym podobnych. 

Podwieczorek/kolacja:
Koktajl owocowy. Albo sama sałata. Również sushi od czasu do czasu. Czasami grejpfrut. 

A przed ćwiczeniami:
Wiadomo, że shake proteinowy. W trakcie dużo wody. Shake robię na najniżej procentowym mleku. 0,5%. Na samej wodzie, czyli wersja najmniej kaloryczna jest paskudna. Nie do wypicia. Nigdy nie jem po ćwiczeniach. To również warto dodać.

Także jak widzicie jakoś za specjalnie nie przestrzegam 5 posiłków dziennie. Tak wiem nie zdrowo. No, ale nie jestem ideałem. Jak każdy z nas. Jednak dbam o zdrowe odżywianie. to znaczy unikam węglowodanów. Nie ulegam pokusą, jakie czają się na każdym kroku. Innymi słowy restrykcyjnie przestrzegam swojej diety. I dbam o formę. Od czasu do czasu skuszę się na cappuccino! :-) Najgorzej jest jak kuszą słodycze. A zawłaszcza lody. Jednak nie daje się. Mówią, że życie jest za krótkie by sobie przyjemności odmawiać. Jednak na przyjemności przyjdzie czas później. Teraz jest ciężka praca. I prowadzanie fit lifestyle. 
P.S. Jak pisałam w poprzednich postach jestem w trakcie HIIT, które wykonuje 5 razy w tygodniu. A także dołączam do tego squad z obciążnikami 3kg na rękę. Plus brzuszki. 3 serie po 15 minut. Każdego wieczora po 18 albo 19 zaczynam mój 2-1,5 godzinny trening. I oczywiście 2 dni przerwy w tygodniu na regeneracje. Na koniec czerwca podzielę się z wami efektami. Pierwszymi.
A dziś korzystam ze słońca i dnia wolnego!

Trzymajcie się ciepło! I korzystajcie ze słońca!      




Zapraszam na swoje konto na isntagramie wystarczy kliknąć Instagram i bum ! 



Follow my blog with Bloglovin


2 komentarze: