piątek, 10 czerwca 2016

My hard work- trochę o treningu, trochę o modzie

Kochani jak obiecywałam przedstawię wam moją zmianę. Po tych dwóch miesiącach ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Wiadomo, ciągle jest coś do poprawienia. Jednak to po matulku. Nie od razu, w końcu wyrzeźbię sobie sylwetkę marzeń. Na wszystko przyjdzie czas.
Oto i efekt ( pierwszy i nie ostatni)

Co się zmieniło w mojej sylwetce?
Kilogramy zleciały jak szalone w dół. Niestety brzuch nadal pozostawia mi wiele do życzenia. Jednak jestem na dobrej drodze. Do celu. Na ćwiczenia tak jak pisałam poświęcam około 5 lub 6 dni w tygodniu. Jednak podstawą jest również odpowiednia dieta. Do tego aktywnie spędzony czas wolny. I zero węglowodanów. Fakt bark mi lodów. I bolą mnie wyrzeczenia. Jednak mam swoją motywacje. 
Recenzja interwałów
Jak pisałam parę postów wstecz, zaczęłam trening interwałowy. Fakt jest on bardzo efektywny, zarazem wyczerpujący. Jednak na dłuższą metę sieje zniszczenia w organizmie. Po zbyt intensywnym treningu, przez dwa dni musiałam dojść do siebie. Zmęczenie i osłabienie dawało we znaki. Dlatego tego typu trening postanowiłam ograniczyć. Zresztą nie chodzi o to by szybko się wykończyć. A powoli dotrzeć do celu. Zresztą nie będąc jeszcze na zaawansowanym poziomie treningowym, interwały są niebezpieczne. A także bardzo szybko postarzają. Radziłabym raczej z umiarem. Jednak musiałam wytestować to sama na sobie. Ludzka ciekawość. Tak jak pisałam nie zamierzam ich zaprzestać. Tylko ograniczyć. 
Co stosuje dodatkowo?
Nic nie stosuje. Żadnych przed treningówek. Nic. Z wyjątkiem proteinowego shake. O samku waniliowym. Na chudym mleku. I to jedyne. Dodatkowo duża ilość płynów. I gorzka kawa bez mleka. Dla wzmocnienia. 

A tak na koniec. Ostatnio uległam wielkiej pokusie kupienia sobie spodni z przetarciami. Chodziły za mną, od przyjazdu do domu. I uległam im. Niestety mam bardzo słabą wolę jeśli idzie o zakupy. . . Jak każda kobieta. W każdym razie śmiało mogę polecić moje nowe cudeńka. Zakupione w Orsay. Link zamieszczę poniżej! 



Poza tym kochani, trzymajcie się ciepło. I korzystajcie ze słońca! Ja niestety za tydzień będę szykować się już do powrotu do Niemiec. Co za tym idzie… Hmm z racji pewnych zmian. Na razie nie zdradzę jakich, na blogu będę rzadko. Niestety. obiecywałam nie będzie długich przerw aczkolwiek, ta potrwa max 2-3 tygodnie. Jednak warto uzbroić się w cierpliwość. Także wybaczcie mi to. Jednak do czasu mojego wyjazdu posty będą się na pewno pojawiać! Poza tym zapraszam was na mojego instagrama, gdzie na bieżąco możecie śledzić co się u mnie dzieje!


Follow my blog with Bloglovin


5 komentarzy:

  1. oj tego słońca ostatnio jest malutko u mnie :(
    https://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Od roku sporadycznie, a od kilku miesięcy dość intensywnie myślę nad tym, żeby zacząć ćwiczyć w domu. Niestety mam słomiany zapał i brak mi chęci. Motywacji chyba trochę też. Bardzo gratuluje Ci tego, że wytrwałaś i trwasz dalej w swoich postanowieniach. Zazdroszczę silnej woli :)
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów ! :D

    Ps. Odpowiedź na Twój komentarz na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam zaangażowanie i efekty ;-)

    OdpowiedzUsuń